Śledzie ultralight DIY.

  Ostatnio modne jest samodzielne wykonywanie szpeju, zatem idąc z wiatrem przedstawiamy sposób na samodzielne wykonanie śledzi.
Potrzebne materiały:
– kątownik aluminiowy 12×1.5 mm (długość jakiej potrzebujemy to krotność 160 mm) cena ~5 pln/2m
– jaskrawa linka – ja akurat użyłem czerwonego paracordy z oplotem odblaskowym – cena ~2 pln / mb
Potrzebne narzędzia:
Piła do metalu, imadło, miara, kątownik stolarski (lub ekierka), ołówek, pilnik okrągły oraz płaski (jedwabnik lub gładzik). Opcjonalnie wiertło fi 5 oraz wiertarka.
  Z kątownika odcinamy kawałki o takiej długości, jaką mają mieć przyszłe śledzie. W moim przypadku było to 160 mm (zrobiłem również 180 mm, ale okazało się, że po pierwsze w czasie gdy używałem obu długości nie zauważyłem znaczącej różnicy w użytkowaniu jednych i drugich, a po drugie nie mieściły się w kieszeni mojego colemana).
Przygotowany do pocięcia kątownik aluminiowy 12×1.5

 

Pocięty pod wymiar (160 mm) kątownik.

 

Zaznaczamy na jednym z końców „szpic” śledzia, używając kąta 45 stopni w kątowniku stolarskim lub ekierce i odcinamy zbędny materiał, tworząc „śledziowy półfabrykat” (kątownik z uformowanym szpicem który będzie wchodził w ziemię).
Mając półprodukt, zaznaczamy na krawędziach ramion kątownika miejsce pod nacięcia utrzymujące linki, oraz miejsce pod otwór przez który przewleczemy linkę ułatwiającą wyciąganie śledzia z ziemi (otwór wiercimy centralnie, w grzbiecie kątownika). Odległości to odpowiednio : 12 oraz 10 mm od końca śledzia.

 

Niemal ukończony śledź. Czerwonym kółkiem oznaczone miejsce wiercenia otworu na pętelkę do wyciągania śledzia.

 

Jeśli chcemy być prawdziwymi „tru ultralajtowcami”, to trasujemy jeszcze  „na płazach” śledzia miejsce pod otwory odciążające – wierciłem po pięć otworów w kazdym ramieniu kątownika, ale śmiało można ich zrobić więcej. Mając już wszystko wyznaczane, zabieramy się do roboty. Zaczynamy od powiercenia otworów.  Powierconym otworom „tępimy” ostre krawędzie. Najlepiej robić to pogłębiaczem, ale spokojnie można to zrobić kawałkiem papieru ściernego lub wiertłem większym o jakieś 3-4 mm.

 

Rozwiercone pogłębiaczem otwory . Jak widać użycie tego narzędzia znacznie przyspiesza pracę, uwalniając nas od zabawy papierem ściernym.
Mając otwory, bierzemy się za wgłębienia pod linki. Okrągłym pilnikiem (lub kawałkiem papieru ściernego nawiniętego na coś okrągłego) szlifujemy otwory o średnicy mniej więcej 5 mm, zagłębione w materiał na 3 mm. Z jednej strony otworu można wykonać podcięcie ułatwiające wprowadzanie linki w miejsce, w którym wbity w ziemię śledź jest przez nią obciążany.

 

 

Wstępnie wyszlifowane wgłębienie pod linkę napinającą.

 

Finalnie wyprofilowane, ale jeszcze nie zaoblone wgłebienie na linkę naciągu.

 

  Ważne jest,aby WSZYSTKIE  krawędzie mające kontakt z linkami były zaoblobne i wygładzone. W przeciwnym wypadku śledź może przecinać linkę napinającą nasz namiot lub tarp. Zatem wszystkie krawędzie „przeciągamy” papierem ściernym w celu ich wygładzenia.
  Ostatnie co nam zostało to przeciągnąć przez centralny otwór kawałek linki do wyciągania śledzia z ziemi. I lepiej niech to będzie coś mocnego, bo aluminiowe śledzie po kilku dniach w ziemi, potrafią stawiać naprawdę duży opór (zwłaszcza takie z otworami „na płazach”) podczas wyciągania
  Po tych wszystkich zabiegach,powinniśmy otrzymać produkt finalny z masą oscylującą wokół 15 gramów (bez pętli do wyciągania śledzia będzie to około 13.5 – 14  gramów)  a wyglądać będzie on tak:

 

Gotowy śledź bez pętli do wyciagania go z ziemi.
  Jak widać na zdjęciu nagłówkowym, komplet 4 tak wykonanych śledzi to około 60 gramów.Porównując do np śledzi Lesovika mamy produkt dwukrotnie cięższy, ale też mający większą „powierzchnię czynną” (Lesoviki sa krótsze i mają mniejszą powierzchnię roboczą). Śledzie Naturehike serii UL mają dokładnie tą samą wagę, natomiast złote Kungix są w zbliżonej wadze ( ~14.5 grama). Lubiane u nas czerwone Robensy są lżejsze o 2 gramy na sztuce, ale  nie mają pętli, więc można śmiało uznać że wagę mają zbliżoną do siebie. W tym wszystkim, trzeba jeszcze pamiętać o jednym, „małym” drobiazgu. Te śledzie nie służą do kotwiczenia w glebach kamienistych czy gliniastych. Ich zaletą jest lekkość a nie wytrzymałość (coś kosztem czegoś). No i jak tradycyjnej szpilki, lepiej nie wbijać tego obcasem buta. Bo w cholerę się pognie. A gdzie w tym wszystkim sens robienia produktu który jest szeroko dostępny? Sens jest taki sam jak chodzenie po górach, biwakowanie czy szwendanie się po lesie. Plusem jest  to, że siedząc w obozie którego część własnoręcznie wykonaliśmy poprawia nam się samopoczucie a nasze męskie ego puchnie. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 − 7 =